WIELKA SOBOTA – WIGILIA PASCHALNA – 30.03.24 r.

Pewien mężczyzna opowiadał na antenie radiowej o swoim niezwykłym losie. Gdy nie miał jeszcze dwudziestu lat, wybuchła II wojna światowa. Dowiedziawszy się, że Rosjanie wkroczyli na Ukra­inę, ukrył się nieopodal swojego domu rodzinnego w małej ziemiance, w której przechowywano produkty żywnościowe. Miał nadzieję, że w ten sposób uchroni się przed przymusowym wcieleniem do Armii Czer­wonej . Bał się, że jeśli pójdzie na wojnę, zginie gdzieś daleko od domu.

Kiedy skończyła się wojna, postanowił w dalszym ciągu nie opusz­czać swojej kryjówki. Teraz znowu bał się, że Rosjanie złapią go i surowo ukarzą za uchylanie się od służby wojskowej. Swoje istnienie zdecydował się ujawnić światu dopiero po rozpadzie Związku Radziec­kiego. Wówczas to mógł wreszcie po pięćdziesięciu latach poczuć na swej twarzy świeży powiew wiatru i spojrzeć prosto w słońce.

Gdy dziennikarze pytali go, w jaki sposób zdołał tak długo wytrzy­mać z dala od ludzi, w ciemnym i wilgotnym pomieszczeniu, wskazał na Biblię i powiedział: „To Bóg dodawał mi nadziei. Pismo św. i inne książki religijne były moimi jedynymi towarzyszami. To dzięki nim mogłem skutecznie zmagać się z lękiem, który stale mi towarzyszył i mieć wewnętrzną pewność, że Bóg nie pozwoli mi zginąć, że kiedyś wyprowadzi mnie z tych ciemności na światło dzienne”.

Czy jest ktoś poza Bogiem, kto może wyzwolić człowieka od lęku, i to tego największego – lęku przed śmiercią? Czy jest ktoś poza Bogiem, kto potrafi pomóc człowiekowi przetrwać, gdy jego życie spowijają ciemności? Czy jest ktoś poza Bogiem, kto może dać człowiekowi, pogrążonemu w mrokach niepewności i osamotnienia, nadzieję na życie w świetle?

Tej Nocy Bóg wskrzesza swojego Syna, Jezusa. Tej Nocy spełnia­ją się słowa Proroka Ezechiela: „Oto otwieram wasze groby i wydo­bywam was z grobów, ludu mój” (Ez 37, 12). Razem z Jezusem, który bez reszty zanurzył się w naszym losie, Bóg wyprowadza nas dzisiaj z niewoli ciemności i wiedzie do krainy światła, co nie zna zachodu.

Jezus umierając, zstępuje w czarną otchłań naszych lęków. Gdy kona na krzyżu, jest z nami, albowiem wie, czym są lęki śmiertelne i zna, co to trwoga konania. Umierając, Jezus nawiedza tych, którzy siedzą pogrążeni w cieniu śmierci. Zstępuje w ponurą otchłań grzechu, który przygniata i rani, zasmuca i odbiera nadzieję na szczę­ście. Tym, którzy są w ciemnościach, Bóg mówi przez Jezusa: „Niech zajaśnieje wam światło!”

Podczas tej Wielkosobotniej Liturgii wspominamy nasz chrzest, po­przez który razem z Chrystusem zanurzeni zostaliśmy w śmierci, by wspólnie z Nim powstać do życia. Jak owej Wielkiej Nocy Ojciec wyciągnął rękę do Syna i wskrzesił Go z martwych, tak w sakramen­cie chrztu wyciąga ku nam rękę, by wskazać nam jasną, bezpieczną drogę, która nas niezawodnie powiedzie do szczęścia. W sakramen­cie chrztu Bóg mówi do człowieka przez swojego Syna, Jezusa: „Niech zajaśnieje ci światło! Niech Jezus, Światłość świata, będzie ci prze­wodnikiem! Kto idzie za Nim, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia”.

Tak jak w dniu naszego chrztu, Bóg zwraca się dzisiaj do każdego z nas: „Wyjdź z ciemności! Nie chowaj się przed światem! Nie lękaj się nikogo! Twoje winy zostały zmazane. Szatan i śmierć raz na za­wsze poniosły klęskę. Zło zostało obezwładnione. Nie bój się! Odtąd nikt i nic nie może cię ode mnie odłączyć: ani utrapienie, ani ucisk, ani prześladowanie”. Do każdego, komu lęk i grzech przysłoniły światło, Bóg dzisiaj mówi: „Nie trać nadziei! Światło zwyciężyło ciemności! Więc zbudź się, o śpiący, i wyjdź z twojej spowitej mrokiem kryjówki, a zajaśnieje ci Chrystus!”

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*