II DZIEŃ ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA – 26.12.24 – ŚWIĘTO ŚW. SZCZEPANA, PIERWSZEGO MĘCZENNIKA

Przyzwyczailiśmy się już do tego, że drugiego dnia świąt Bożego Narodzenia czcimy św. Szczepana. Ale trzeba sobie zdać sprawę z tego, że jest to zupełnie przypadkowe i w swoim cha­rakterze niepasujące do okresu Narodzenia Pańskiego. Święto św. Szczepana, pierwszego męczennika, najbardziej pasowałoby do okresu wielkanocnego jako pierwsze tak wymowne świadectwo o zmartwychwstaniu, dane publicznie. Jaki ma ono sens w okta­wie Bożego Narodzenia?

To przypadkowe złożenie świąt, niezbyt dobrze pasujące do naszego przeżywania Bożego Narodzenia, ma jednak głębo­ką wymowę. Od samego początku z narodzeniem Jezusa wiąże się tajemnica buntu i sprzeciwu. Kiedy rodzice przynieśli Go do świątyni, starzec Symeon błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą (Łk 2,34). Jezus przyszedł na świat, aby na Nim dokonało się ostateczne objawie­nie – z jednej strony Bożej miłości, z drugiej jednak głębi ludz­kiej przewrotności. Święto św. Szczepana szczególnie wyraźnie odsłania właśnie ten wymiar tajemnicy Wcielenia.

Przedziwna się wydaje aż tak daleko posunięta przewrotność ludzka. Scena rozprawy ze Szczepanem odsłania ogrom nienawi­ści, jaką ludzie w sobie noszą i wylewają na zewnątrz. Zaślepić może ona oczy i prowadzi do największych zbrodni. W imię cze­go człowiek przyjmuje nienawiść? Dzieje Apostolskie piszą na ten temat:

Nie mogli jednak sprostać mądrości i Duchowi, z którego /natchnienia/ przemawiał. Gdy usłyszeli to, co mówił, za­wrzały gniewem ich serca i zgrzytali zębami na niego. A on, pełen Ducha Świętego, patrzył w niebo i ujrzał chwałę Bożą i Jezusa, stojącego po prawicy Boga. I rzekł: Widzę niebo otwarte i Syna Człowieczego, stojącego po prawicy Boga. A oni podnieśli wielki krzyk, zatkali sobie uszy i rzucili się na niego wszyscy razem. Wyrzucili go poza miasto i kamie­nowali, a świadkowie złożyli swe szaty u stóp młodzieńca, zwanego Szawłem (Dz 6,10; 7,54-58).

Gniew w tej scenie stał się wyrazem zamykania się na praw­dę, zagłuszania serca. Charakterystyczne przy tym jest szuka­nie potwierdzenia słuszności swojego gniewu u innych ludzi. Zachowanie tłumu napędzanego przez wspólny dla wszystkich gniew znakomicie odsłania ten mechanizm. Wcześniej podobnie wzburzony tłum wyszedł do Ogrójca po Jezusa. Kiedy wewnętrz­nie burzymy się wobec niechcianej prawdy, szukamy gorączkowo potwierdzenia swoich racji u innych. W hałasie chcemy zagłuszyć cichy głos sumienia. Wzajemnie napędzani gniewem jesteśmy zdolni do największych zbrodni. Ten mechanizm nieraz w histo­rii ukazał swoje groźne oblicze. I stale do dzisiaj jest wykorzysty­wany do budzenia nienawiści. W wymiarze indywidualnym mechanizm popadania w  „słuszny”  gniew pozostaje  stałą pokusą,  jakiej  ulegamy.

Podobnie jak był on skierowany przeciw objawiającej się w Osobie Jezusa Chrystusa prawdzie, tak i w sercu każdego z nas bywa on próbą obrony przeciw trudnej do przyjęcia prawdzie, a tym sa­mym przeciw Jezusowi, który o sobie powiedział, że jest „drogą, prawdą i życiem” albo, mówiąc inaczej, jest „drogą prawdy do życia”.

Narodzenie Syna Bożego jako Człowieka jest tajemnicą wej­ścia na świat prawdy która nie sprowadza się do dziedziny myśli, ale odnosi się do życia, jest prawdą życia. A nawet trzeba powie­dzieć więcej – prawdą, która jest Osobą. Przyjąć do serca tajemni­cę Wcielenia oznacza przyjąć prawdę w jej egzystencjalnym i oso­bowym wymiarze, tj. wejść na drogę stawania się prawdą w jed­ności z Tym, który jest prawdą. A to praktycznie znaczy: stać się pokornym, wyzbyć się wszelkiej wyniosłości i zdecydowanie od­rzucić wszelki gniew i nienawiść. Nieważne są nasze racje, ważna pozostaje prawda i dobro, które stają się takie w pełni, jeżeli obej­mują wszystkich. Szczepan na koniec w tym duchu woła do Boga: Panie, nie poczytaj im tego grzechu (Dz 7,60). W tej modlitwie łączy się z Jezusem, który na krzyżu prosił Ojca: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią (Łk 23,34)

Mariusz Orłowski

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*