Piąta Niedziela Wielkiego Postu prowadzi nas już bardzo blisko tajemnicy Paschy. Liturgia daje nam dziś jedną z najbardziej poruszających Ewangelii – historię wskrzeszenia Łazarza. To nie jest tylko opowieść o cudzie sprzed dwóch tysięcy lat. To historia o każdym z nas.
Łazarz umiera. Wszystko wydaje się skończone. Marta i Maria przeżywają ból, rozczarowanie, a może nawet cień pretensji wobec Jezusa: „Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł”. Ile razy podobne słowa rodzą się w naszym sercu? Gdy coś się kończy, gdy tracimy nadzieję, gdy modlitwa wydaje się bez odpowiedzi.
Jezus jednak przychodzi – ale nie wtedy, kiedy się Go spodziewano. Przychodzi później. I to „spóźnienie” Boga jest jednym z najtrudniejszych doświadczeń wiary. Bo Bóg nie działa według naszego czasu, lecz według czasu, który prowadzi do czegoś większego.
Zanim Jezus wskrzesi Łazarza, najpierw płacze. To najkrótsze zdanie w Ewangelii, a jednocześnie jedno z najgłębszych: „Jezus zapłakał”. Bóg nie jest obojętny wobec naszego cierpienia. On nie stoi z daleka. On wchodzi w nasz ból, współodczuwa, jest blisko.
A potem padają słowa, które są kluczem całej Ewangelii:
„Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie.”
To nie jest tylko obietnica życia po śmierci. To jest zaproszenie do życia już teraz. Bo „śmierć”, o której mówi Jezus, to także wszystko, co nas zamyka: grzech, lęk, brak nadziei, relacje, które obumarły, serce, które przestało kochać.
Każdy z nas ma swoje „groby”. Miejsca w życiu, które wydają się zamknięte na zawsze. I właśnie tam przychodzi Jezus. Staje przed kamieniem i mówi: „Usuńcie kamień”. To zadanie dla nas. Bóg czyni cud, ale oczekuje naszej współpracy. Chce, abyśmy zrobili ten pierwszy krok: przebaczyli, wrócili, zaufali, otworzyli się.
A potem woła: „Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!”.
To wołanie jest skierowane do każdego z nas. Wyjdź z tego, co cię zniewala. Wyjdź z lęku. Wyjdź z grzechu. Wyjdź do życia.
Wielki Post powoli dobiega końca. To ostatni moment, by pozwolić Jezusowi wejść w nasze „ciemności”. On nie przyszedł po to, by nas osądzić, ale by nas wyprowadzić z grobu.
Czy wierzę, że On naprawdę może przywrócić życie tam, gdzie wszystko wydaje się martwe?
To pytanie, które dziś stawia nam Jezus. I odpowiedź na nie może zmienić wszystko.
Diakon Mariusz
Dodaj komentarz